Michalici

Mogiła partyzanta Wila

26-10-2019

facebook twitter
3 km od parafialnego kościoła św. Andrzeja Boboli w Markach (dobre pół godziny szybkim marszem pieszo) u podnóża najwyższej w okolicy wydmy (110 m n.p.m.) znajduje się samotny, brzozowy krzyż - mogiła partyzanta Wila.

Skończyło się lato, bogate w przepych. Trwa piękna złota polska jesień. Pora ta i aura zachęca do spacerów po lasach i parkach. I oto naszym oczom ukazują się drzewa, wdziewające urokliwe barwy jesieni.
„A te radosne barwy jesienne
Jakże są cudne, chociaż odmienne.
Złoto, brąz, mosiądz, oliwa
Tworzą rozkoszne dla oczu dziwa”.
L. Staff, Jesienne liście [fragment]

Wkrótce pierwszego listopada i, jak każe nam nasza wielowiekowa tradycja, udamy się znów  w tym czasie na polskie cmentarze.
„Na terenie Marek – pisał w swoim artykule regionalista Ryszard Sawicki -  funkcjonują dwa cmentarze: od 1917 r. w Markach i od połowy lat pięćdziesiątych w Strudze. W latach międzywojennych działały tez m.in. dwa cmentarze ewangelickie – jeden z nich poza granicą administrowania Marek, w okolicach Mańki Wojdy. Ponadto należy przypomnieć o nieistniejących już dwu cmentarzach żołnierzy Armii Czerwonej poległych w ostatniej wojnie w Markach i pobliskich okolicach. Pierwszy cmentarz znajdował się „przy szosie” na początku kasztanowej alei przy wjeździe do „Czerwonego Dworu”, obecnie zakład „Jutrzenka” prowadzony przez zgromadzenie zakonne Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi. Drugi cmentarz utworzyli Rosjanie na rogu ul. Piłsudskiego i Pomnikowej (na początku dawnej czerwonej drogi prowadzącej do szkoły podstawowej nr. 3). W 1948 roku cmentarze rosyjskie zlikwidowano przenosząc szczątki poległych na utworzony centralny cmentarz żołnierzy Armii Radzieckiej w Warszawie przy ul. Żwirki i Wigury”.

Tym razem proponuję jednak udać się ścieżką leśną w kierunku Zielonki. Tam, 3 km od parafialnego kościoła św. Andrzeja Boboli w Markach (dobre pół godziny szybkim marszem pieszo) u podnóża najwyższej w okolicy wydmy (110 m n.p.m.) znajduje się samotny, brzozowy krzyż. Na tej starej wydmie, jak opowiadają starsi mieszkańcy Marek, stała kiedyś, widziana z dużej odległości zbudowana z drewnianych słupów, wysoka wieża triangulacyjna potocznie nazywana „Obserwatorem”. Służyła ona geodetom do sporządzania map i dokładnych pomiarów geodezyjnych. 

Z tekstów na leżących tablicach nagrobnych wynikałoby, że jest to miejsce tragicznej śmierci trojga dzieci. Zginęli w 1953 roku od wybuchu znalezionego w lesie niewypału. Miejscowi mieszkańcy  wiedzieli i pamiętali, że miejsce to traktowano jako „grób partyzanta” z czasów wojny.
Tablice pojawiły się najprawdopodobniej na przełomie lat 60/70. Jeśli ktoś zadał sobie trud położenia w tym miejscu tablic nagrobnych z datą wypadku 26 kwietnia 1953 roku, to może rzeczywiście nie jest to mogiła „partyzanta”?
Wyjaśnienie i równocześnie potwierdzenie znalazł pan Ryszard Sawicki. Tablice przy krzyżu wprowadzają w błąd. Jest to miejsce ostatecznego spoczynku młodego żołnierza Armii Krajowej, Henryka Antczaka, pseudonim “Wil”. Młody chłopak mieszkał przy ulicy Cichej, był żołnierzem Armii Krajowej. 30 lipca 1944 roku, jak się zaczęło w Markach powstanie, Henryk pożegnał się z matka i poszedł, miał do wykonania rozkaz: przewieźć rozkaz z kwatery dowódcy II Rejonu do dowódcy 1 Kompanii Osiowej II Rejonu „Celków”. Według relacji ppor. Albina Furczaka  „Alf”, dowódcy tejże kompanii, szeregowy Henryk Antczak “Wil” poległ w czasie przewożenia rozkazu  (źródło: http://www.aan.gov.pl/obroza/324.html).

Odchodząc młody partyzant chyba coś przeczuwał, uporządkował wszystkie swoje rzeczy, prosił, żeby dbano o jego psa do którego bardzo był przywiązany, po czym wyszedł i wszelki słuch o nim zaginął. Długo szukała go matka poświęcając czas i wysiłek. Wypytywała, sprawdzała, aż w końcu znalazła przysypanego w leśnym dole. Poległ podobno w starciu z Niemcami gdy tamci prowadzili w stronę Kruczka pochwyconych ludzi – jak się później okazało na egzekucję w stronę jeziora Kruczek. Brak dowodów i relacji świadków tego wydarzenia. Jego matka już nie żyje. Nie żyją także ciotki – pisze p. Antoni Widomski - Pośrednim dowodem jest życzenie matki, aby zbędną płytę z jednego z grobów rodziny w Radzyminie, zawieźć tam, „gdzie pod stokiem góry wśród lasu leży mój ukochany Henio.”

Jeśli więc kiedyś, Drogi Wędrowcze, skierujesz swe kroki w tamtą stronę i u stóp wydmy zobaczysz samotny, brzozowy krzyż oraz znicze na grobie, wiedz, że to nie jest grób trzech braci Sadlików, ale tu jest mogiła młodego partyzanta, Henryka Antczaka, pseudonim „Wil”. Odmów jedno „Zdrowaś” o spokój jego duszy i postaw zapalony znicz na jego grobie.

Lokalizacja mogiły: N: 52° 20′ 46″ E: 21° 8′ 19″